Witajcie!!!
Dziękuję za miłe komentarze na temat moich prac, dziękuję!
To już tydzień od ostatniego posta, jak to??? nie wiem, czas pędzi jak oszalały, dziś jestem uziemiona i nadrabiam zaległości. Niestety zachciało mi się grabić, bo w końcu wiosna i co okrutnie mnie przewiało głową ruszyć to wielki problem, i na zastrzykach się skończyło, a wczoraj jeszcze wszystko o.k było :(.
Ja ciągle jak to moja córka mówi dłubię w swojej pracowni:)
Post miał być o nowościach w moim domu, i muszę Wam powiedzieć, że szczerze nie wiem co pokazywałam a co nie, pracownię zachowam sobie na inny termin z nowościami, bo teraz zdjęć nie idzie zrobić bo duży chaos w niej rządzi, a ja dziś ze ścierką nie jestem w stanie machać. U Was już wiosennie,kwiatowo a moje hiacynty to dopiero puszczają listki, ale pewnie też się doczekam.
Obecnie wiosennie jest na mojej półeczce w jadalni.
Oglądając niektóre blogi zauroczyłam się domkami i ich zastosowaniami, zapragnęłam i ja takie coś mieć, U Izy bardzo spodobało się przechowywanie papilotek do babeczek w takim domku, i muszę się przyznać zgapiłam pomysł, mam nadzieję, że Iza się nie pogniewa, bo jak wszyscy wiedzą uwielbiam muffinki :)
Domek oczywiście wykonał mój mąż
Dalej w temacie babeczek, bo jak to kuchnia bez stojaka i nareszcie jest :)
Muszę Wam powiedzieć że ucieszył mnie ten zakup
I mam upragniony swój stempel do ciastek, jeszcze nie wykorzystany, miało się dziś odbyć wielkie pieczenie, ale trzeba przełożyć, a już nie mogę się doczekać :)
W kuchni pojawił się jeszcze Ib Laursen w postaci małej miseczki z dziubkiem
Odwiedziła mnie moja przyjaciółeczka z Włoch, która przywiozła mi wspaniałe materiały, tylko mam problem co to jest bo raczej nie bawełna, bardziej pod len mi podchodzi, ale ja się szczerze nie znam na tym więc nie będę pisała, jeszcze nie wiem co z nich zrobię. Motywy są prześliczne jeden w motylki, drugi oczywiście w babeczki i świąteczny. Dziękuję Malwi :)
Kiedyś pijąc kawę z mężem, mówię tak: mamy taki mały stołeczek w garażu brązowy, mam pomysł że go wezmę opalarką i pomaluję na miętowo, na jaki? miętowy, i tyle entuzjazm nie za duży(nie, nie, nie pokaże stołeczka bo jeszcze nie gotowy). Ale mój mąż będąc na zakupach spożywczych,przyniósł mi oto takie puszeczki, mówiąc to, to jest ten miętowy?, to chyba będą Ci pasować, myślę że super sprawdzą się latem na werandzie:)
A teraz łupy lumpeksowe,bieżnik do salonu
Serweta szydełkowa
I wiosenny obrusik, nie uprasowany, ale dopiero ściągnięty ze sznurka:)
To by było chyba na tyle :)
Pozdrawiam
Iza